"Dom, który zbudował Jack" to produkcja Larsa von Triera ("Melancholia", "Tańcząc w ciemnościach") z 2018 r. przesiąknięta groteską, czarnym humorem i przede wszystkim krwią. Nie jest to w zasadzie horror, ale thriller. Mimo to, uważam go za warty obejrzenia.
Film opowiada historię tytułowego Jacka, który prowadzony do piekła przez Wergiliusza, opowiada mu swoją historię, a jest o czym opowiadać. Mężczyzna jest seryjnym mordercą, pozbawionym moralności, ale nie logiki działania. Jego ofiary często same sprowadzają na siebie katastrofę poprzez nieostrożność lub naiwność.
Poznając głównego bohatera dowiadujemy się, że mamy do czynienia z człowiekiem, który nie ma świadomości, że czyny przez niego popełnione są złe. Ma on swoją historię, która poznawana z czasem przekonuje widza (ku jego niewątpliwemu zaskoczeniu), że czyny mordercy można w pewien sposób uzasadnić, a nawet są one fascynujące.
By w pełni zrozumieć film należy sięgnąć także do innych źródeł kultury. Najważniejszą postacią staje się wtedy nie Jack, ale prowadzący go Wergiliusz - antyczny autor "Eneidy". W "Boskiej komedii" Dantego podobnie jak w opisywanej produkcji jest on przewodnikiem głównego bohatera po zaświatach. Niegdyś był również do niego porównywany. Powszechnie uważano, że rola Wergiliusza nie jest w tym dziele przypadkowa, ponieważ jego "Eneidę" uznawano za dzieło pokroju "Biblii".
W tworze von Triera widoczne są obrazy, które wydają się być oderwane od rzeczywistości. Szczególną uwagę zwraca prezentowana na plakatach scena, w której mężczyźni znajdują się w łodzi na rzece Styks. Jest to obraz Eugène’a Delacroix "Barka Dantego".
"Dom, który zbudował Jack" jest produkcją, która potrafi przestraszyć, ale przede wszystkim zmusić do refleksji, ponieważ poddaje w wątpliwość negatywne zabarwienie zbrodni jaką jest morderstwo i ukazuje ją z punktu widzenia jej wykonawcy. Analizie podlega nie tylko umysł mordercy, ale także socjopaty jakim jest główny bohater.
W produkcji udział wzięli aktorzy tacy jak Matt Dillon ("Miasto gniewu", "W starym dobrym stylu"), Bruno Ganz ("Upadek", "Nosferatu wampir"), czy Uma Thurman ("Pulp fiction", "Kill Bill"), co gwarantuje brak aktorskiej fuszerki i idealne połączenie humoru z brutalnością. Genialna obsada sprawia, że widz przeżywa kolejne sytuacje razem z bohaterami, śmieje się z ich problemów, takich jak mizofobia Jacka, czy podziwia niezwykle dopracowane plany zbrodni. Film został oceniony na Filmwebie na 6,5, co w mojej opinii jest oceną zaniżoną.
Zwiastun filmu:
Link do filmu: